Uhonorowany obywatel Gdańska, znany i szanowany biznesmen. Sponsor klubu sportowego LECHIA Gdańsk. Bohater książek, programów telewizyjnych, odtwórca epizodycznej roli i konsultant w filmie Olafa Lubaszenki pt. „Sztos”. Z wykształcenia ogrodnik. Prywatnie niekwestionowany król złodziei samochodów i ojciec chrzestny pomorskiego świata przestępczego.

Nikoś urodził się w 1954 roku w Gdańsku. Karierę rozpoczynał w 1973 roku w słynnych klubach „Lucynka” i „Maxima” prowadzonych przez Michała A. pseud. Mecenas – jednego z najbogatszych Polaków. To on wprowadził młodego i niezbyt postawnego, ale lojalnego mu chłopaka w nielegalny handel walutami i bursztynem. Cinkciarze korzystali zwykle z protekcji funkcjonariuszy SB, za co odwdzięczali im się informacjami oraz dostępem do dolarów i marek – niezbędnych w budżecie operacyjnym wywiadu zagranicznego. Już w latach 70-tych zorganizował swoją pierwszą grupę przestępczą, zrzeszającą kilkunastu cinkciarzy gwarantujących mu wysokie dochody. Wtedy też ożenił się po raz pierwszy i szybko owdowiał.

Ważnym epizodem w życiorysie pomorskiego gangstera był wyjazd do Budapesztu, w którym można było zarobić o wiele większe pieniądze niż w Trójmieście. Tam nawiązał współpracę z przyjeżdżającym na gościnne występy polskojęzycznym światem przestępczym. Przyszli bossowie Pruszkowa, Baranina, Zbigniew Nawrot czy Ricardo Fanchini, prowadzili wtedy pierwsze interesy właśnie w tym mieście. Kradli i oszukiwali m.in. przy nielegalnym obrocie dewizami. To tam szlify zbierali ludzie, którzy rządzili polskim podziemiem w latach 90-tych.

Do Polski Nikodem powrócił już jako majętny właściciel czarnego Porsche. Na początku lat 80-tych wybudował w Gdańsku przy ul. Jelitkowskiej 21 duży dom o powierzchni 350 m2. Na piętrze pozostawił dla siebie apartament, w którym mieszkał wraz z drugą żoną i córką, a na dole urządził klub działający najpierw pod nazwą Caravelle, a następnie Sindbad. Tam prowadził nielegalne kasyno, w którym przy stoliku do gry w karty sam, pasjami, tracił zawrotne sumy. Mógł sobie na to pozwolić, 10% z puli każdej gry zawsze trafiało do jego kieszeni jako stołowe. Gościła u niego elita nie tylko z Pomorza, ale z całego kraju. Wśród stałych bywalców salonu hazardu znalazł się m.in. Andrzej Kolikowski pseud. Pershing, późniejszy boss gangu ożarowskiego.

Pod koniec lat 70-tych Skotarczak rozpoczął organizowanie struktur przestępczych, które później skupiły się na imporcie z zachodu kradzionych pojazdów. Fala grabieży objęła wówczas obszar RFN, Austrii i krajów Beneluksu. Jej skutkiem stała się, pokutująca do dzisiaj, niepochlebna opinia o Polakach-złodziejach. Prócz faktycznie dokonywanych kradzieży przestępcy często świadczyli Niemcom usługi przy wyłudzeniu ubezpieczeń. Za niewielką opłatą przejmowali ich samochody i wywozili je na wschód, a gdy bezpiecznie przekroczyły one granicę dotychczasowy właściciel zgłaszał kradzież i inkasował odszkodowanie.

Korzystna koniunktura w sektorze samochodowym przyniosła znaczną rozbudowę przemytniczego imperium. Sam Skotarczak jeździł już wtedy niebieskim Chevroletem Corvette. Luksusowe limuzyny kupować mieli od Nikosia przede wszystkim prominenci ówczesnych, peerelowskich władz, ale też działacze sportowi i hierarchowie kościelni. Dlatego początkujący gangster i wytrawny złodziej, wraz ze swymi żołnierzami, bez przeszkód mógł przekraczać granice Polski Ludowej. Te same, które dla wielu innych, uczciwych obywateli były nieodwołalnie zamknięte. Te których nie sprowadzono na zamówienie były sprzedawane poprzez ogłoszenia w prasie, wskazujące miejsce ich pozostawienia – zwykle parking przed Lechią lub kasynem na ul. Jelitkowskiej.

Dopiero w 1985 roku rozbito pierwsze transporty kradzionych samochodów i aresztowano kilku ludzi Nikosia, a za nim samym rozesłano listy gończe. Przez Węgry zdołał jednak uciec do Hamburga, który zajął wtedy miejsce Budapesztu jako priorytetowy celem wyjazdów polskich przestępców. Nie musiał się spieszyć z powrotem do kraju, już kilka lat wcześniej wziął rozwód ze swoją drugą żoną. W Niemczech bez trudu zorganizował nową grupę przestępczą, która odpowiadała za masowe kradzieże i przemyt pojazdów na wschód. Oficjalnie żył z prowadzonego w Hamburgu sklepu z elektroniką.

 

List gończy - Nikodem Skotarczak pseud. Nikoś


W 1986 roku jego siostra popełniła samobójstwo w Polsce, w celi aresztu. Została zatrzymana w związku z próbą przemytu, a następnie zastraszana przez milicjantów nie wytrzymała presji. Z powodu listu gończego nie mógł przyjechać na jej pogrzeb. W listopadzie tego samego roku doszło do pierwszego zamachu na życie Skotarczaka. Został niegroźnie postrzelony przez przestępcę, z którym skonfliktował się jeszcze w Budapeszcie. Do szpitala zawiózł go sam Zbigniew Nawrot. Zamach przyciągnął uwagę hamburskiej policji, pod której okiem trudno było dowodzić ogromną grupą przestępczą. Z tego powodu interesy szybko zostały przeniesione do Berlina.

W szczytowym okresie aktywności gang Nikosia liczył ponad trzystu członków tworzących wielką, międzynarodową strukturę, kompleksowo obsługującą samochodowy biznes. Od kradzieży po przemyt, legalizację i sprzedaż końcową. Na stałe zatrudniał kilkudziesięciu ochroniarzy, w tym przyszłego trójmiejskiego bossa Wiesława Kokłowskiego pseud. Szwarceneger, który z czasem stał się jego polskim rezydentem. Do dyspozycji grupy pozostawały warsztaty samochodowe i dziuple, pomoc na bieżąco świadczyli profesjonalni fałszerze. Kontakty z przestępcami zza Bugu rozszerzyły rynek zbytu. Karawana zachodnich pojazdów dotarła do Rosji. Tamtejsi przestępcy i biznesmeni kupowali od Polaków niemal każdą dostarczaną ich ilość. Choć przeciwko Skotarczakowi zabezpieczono dowody potwierdzające jego udział w kradzieży jedynie dwudziestu samochodów, plotka niesie, iż odpowiadał on za import kilku tysięcy takich aut.

W 1989 roku został zatrzymany przez niemiecką policję z paszportem wystawionym na fałszywe dane, za co został skazany na rok i dziewięć miesięcy więzienia w zakładzie o podwyższonym rygorze Moabit. Serię swoich legendarnych ucieczek zapoczątkował po uzyskaniu przeniesienia do łagodniejszego więzienia Tegel, skąd zbiegł zamieniając się ubraniami z bratem podczas widzenia. W celu upodobnienia się do niego wcześniej zapuścił brodę, zgolił włosy i przytył. Niedługo potem nielegalnie przekroczył granicę Polski i zgłosił się do prokuratury, z której po przesłuchaniu został zwolniony a wystawiony za nim list gończy anulowano. Było to możliwe, ponieważ większość dawnych zarzutów objęła amnestia. Nie zarzucił jednak działalności przestępczej, wkrótce odkurzono też stare niepodlegające umorzeniu sprawy, wskutek czego znów stał się osobą poszukiwaną.

W III Rzeczypospolitej Skotarczak ukrywał się pod Bielskiem na Podbeskidziu i w Krakowie, gdzie korzystał z pomocy Janusza T. pseud. Krakowiak. Przy okazji tworzył wtedy na południu kraju lokalne struktury przestępczości samochodowej a w biznes ten wprowadził również Krakowiaka. Przed Wielkanocą w 1992 roku ponownie stracił bliskich. Tym razem w wypadku samochodowym zginęli jego matka i brat. Śmierć ponieśli w peugeocie otrzymanym od Nikosia jadąc w odwiedziny do niego. Policja liczyła na zatrzymanie zbiega podczas pogrzebu, lecz i tym razem nie pojawił się na cmentarzu. Wymykał się też policji w Krakowie i Zielonej Górze, zawsze opuszczając miejsce pobytu na krótko przed nalotem.

Latem 1992 roku został zatrzymany w Warszawie w przywiezionej z Niemiec skradzionej ciężarówce marki Mercedes. Po otoczeniu przez funkcjonariuszy, Skotarczak wylegitymował się fałszywym paszportem, co nie polepszyło jego sytuacji. Wtedy również zdołał zbiec, tym razem z konwoju policyjnego. Gdy na chwilę został sam w radiowozie przed komendą policji, otworzył zamek w drzwiach i zniknął w tłumie. Inna wersja mówi, że za ten „błąd” policjanci otrzymali gruby plik dolarów, a drzwi wcale nie były zamknięte. Znikał nie tylko sam gangster, ale również dotyczące go dokumenty. Gdy niemieckie organa ścigania w końcu zdecydowały się wydać polskim kolegom kopie akt śledztw dotyczących Nikosia, te trafiły do tłumaczenia. Przekład na język polski zajął rok, a gdy został zakończony wszystkie papiery zaginęły nim ktokolwiek zdążył je przeczytać.

Nikosia zatrzymano w 1993 roku w Warszawie. Policjanci przedstawiają operację na Żoliborzu jako majstersztyk, ale wiele osób twierdzi, że zbieg pomógł się złapać aby wreszcie wyczyścić swoje życie i zakończyć uciążliwe ukrywanie się. W areszcie śledczym na Białołęce cieszył się już szacunkiem należnym bossowi półświatka, choć nie przynależał do grypsujących. Za stosunkowo błahe zarzuty obejmujące m.in. posługiwanie się fałszywymi dokumentami oraz ucieczkę z konwoju policyjnego skazany został na karę 2 lata pozbawienia wolności, ale za dobre sprawowanie wyszedł po roku. Nim zakończył odbywanie kary po raz trzeci ożenił się – tym razem z dużo młodszą dziewczyną z Krakowa. Wesele urządził później u legendarnego Maxima – tam, gdzie zaczynał swoje dorosłe życie.

Po powrocie do Trójmiasta zastał inną rzeczywistość. Samochody nie zapewniały już bogactwa, teraz liczyły się narkotyki, których masowy przemyt ułatwiały porty. Do tego Gdańsk stał się celem najazdu „Starych Pruszkowskich”, którzy w ten sposób chcieli sobie podporządkować Skotarczaka, co się nie udało. Policyjni antyterroryści zatrzymali część warszawskiego desantu, co zapoczątkowało 4 lata pozbawienia wolności Pershinga. W tym też czasie Nikoś, skonfliktowany z Pruszkowem, nawiązał współpracę z konkurencyjną grupą Wiesława Niewiadomskiego pseud. Wariat – brata Henryka Niewiadomskiego pseud. Dziad. To Wariat prowadził wtedy masową produkcję amfetaminy w podwarszawskich konspiracyjnych laboratoriach chemicznych, którą Nikoś swoimi kanałami przerzucał na północ Europy. Sam boss uzależnił się od kolumbijskiej kokainy i hazardu, masowo tracił pieniądze. Do tego próżność nie pozwoliła mu zrezygnować z walki o miano ojca chrzestnego polskiej mafii, czego skutkiem było wplątanie się w liczne konflikty rozsianych po całej Polsce grup przestępczych.

W wojnie „Mafii Pruszkowskiej” z braćmi Niewiadomskim, w której zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób, stanął po stronie tych drugich. Miał m.in. dostarczać Wariatowi zaufanych płatnych zabójców. Zaangażował się także w sprawy przemytu spirytusu na południowo-zachodnich przejściach granicznych. W tym przypadku Nikoś stanął po stronie gangstera o pseudonimie Lelek przeciwko powiązanemu z Pruszkowem szefowi lokalnych przemytników - Carringtonowi. Do końca 1998 roku, w trakcie tzw. wojny zgorzeleckiej, w brutalnych porachunkach zginęło tam kilkunastu młodych przemytników alkoholu. Ryzyko ekspansji wpływów Trójmiasta było niemożliwe do pogodzenia z aspiracjami Pruszkowa, uważającymi ten region za wyłącznie swoją strefę wpływów. Ponadto, po śmierci Wariata, Nikodem stał się jednym z nielicznych niezależnych przywódców, a postępujący upadek Wołomina umożliwiał stolicy hegemonię nad absolutnie całą kryminalną Polską. Eliminacja trójmiejskiego bossa mogła więc przynieść „Zarządowi” wymierne korzyści wizerunkowe i finansowe.

Również Trójmiasto nie było wolne od przemocy. W 1997 roku na gdańskim Przymorzu seria kilkunastu strzałów z broni maszynowej pozbawiła życia dawnego ochroniarza Nikosia a obecnie konkurenta – Szwarcenegera. Jego pozbawiony przywódcy gang ulega marginalizacji, poszczególni członkowie muszą odejść lub przyjąć zwierzchnictwo podległych Nikosiowi przestępców. Konflikt pomiędzy gangsterami miał się zaognić, gdy żołnierze Szwarcenegera uprowadzili właściciela salonu telefonii komórkowej. Nikodem, na prośbę rodziny porwanego, rzekomo podjął się mediacji z porywaczami i zobowiązał do uregulowania okupu w wysokości 50 tys. dolarów. W istocie, zdecydował taniej i definitywnie rozwiązać kwestię aroganckiego konkurenta. Najprawdopodobniej było to pierwsze i jedyne zlecone przez Skotarczaka zabójstwo. Z powodu porwań Nikoś skonfliktował się również z członkami łódzkiej „Ośmiornicy”. W 1998 roku tworzący ją przestępcy uprowadzili trzech biznesmenów, za których uwolnienie wymuszono łącznie ponad 3 miliony zł okupu. Jednym z porwanych okazał się znajomym Nikosia. Rzekomo, Skotarczak miał z tego powodu zażądać zwrotu zagarniętych pieniędzy oraz zapłaty 100 tys. dolarów karnego haraczu.

Pomorski związek przestępczy pod wodzą Skotarczaka przetrwał przeszło dwie dekady. W kilka dni po śmierci lidera na terenie całego kraju zlikwidowano kilkanaście dużych autokomisów i wiele innych, powiązanych z nimi legalnych przedsiębiorstw. Pozbawione przestępczego zaplecza i protekcji straciły ekonomiczną rację bytu. Podobnie rozsypał się gang, a kontrolowany przez Nikosia teren przejęli inni.

*  *  *

24 kwietnia 1998 roku. Do gdyńskiej agencji towarzyskiej LAS VEGAS wkroczyło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Chwilę wcześniej, bez powodu, lokal opuściła ochrona Nikosia. Zabrakło także barmana, prostytutek i innych pracowników obsługi. W całym klubie pozostały tylko cztery osoby – Nikodem Skotarczak, jego przyjaciel Wojciech K. (współwłaściciela firmy ubezpieczeniowej Hestia) oraz ich kobiety. Świętowali imieniny jednego z nich.

Zabójca wolnym krokiem zbliżył się do Nikodema. Uprzejmym tonem powiedział „dzień dobry”, po czym oddał sześć celnych strzałów. Ciało bossa osunęło się na podłogę. Kolejne dwie kule raniły w nogi stojącego opodal Wojciecha K. pseud. Kura. Zamachowiec szybkim spojrzeniem omiata salę, sprawdza czy żadna z obecnych osób nie sięga po broń. Gdy nie stwierdza zagrożenia, już bez pośpiechu opuszcza klub. Zaraz za nim podąża ubezpieczający go partner. Nie obawiają się starcia z uzbrojonymi ochroniarzami. Z pewnością , że zostali oni wcześniej wycofani.

Pytanie – przez kogo?

 

Kazimierz Turaliński

Powiązane materiały kartoteki kryminalnej:

Krakowiak - Janusz T., kasta recydywistów

Wiesław Kokłowski – Szwarceneger, nr 2 Trójmiasta

Andrzej Kolikowski - Pershing, boss z Ożarowa


publicystyka

Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach ceny płodów rolnych znacząco spadały. Polskim...

W ciągu 20 lat działania Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowało ponad 3,5 tys....

Czy Ryszard Bogucki jest niewinny? Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Istotne jest to, czy sąd...