Na czym polega działalność tzw. eko-mafii, czyli przynoszącego wielomilionowe zyski odłamu włoskiej mafii z Neapolu - Kamorry? Tamtejsza klanowa przestępczość zorganizowana już kilkadziesiąt lat temu wyspecjalizowała się w inkasowaniu wysokich honorariów za utylizację, składowanie w bezpiecznym miejscu lub recykling odpadów, ale zamiast wypełnić przyjęte na siebie zobowiązania śmieci porzucano, a oszczędzane wydatki stanowiły zysk z oszustwa. Odpady chemiczne, medyczne, gumowe i pobudowlane skaziły morze, ziemię i wody gruntowe, doprowadzając w Neapolu do najwyższej w całych Włoszech zapadalności na raka.

Klan Casalesi, uznawany w latach 80-tych i 90-tych za najokrutniejszy ze wszystkich klanów Kamorry, do oszustw wykorzystywał zlokalizowane w pobliżu Wezuwiusza wysypisko śmieci spółki DI.FRA.BI. Podmiot ten został rozbity przez włoską prokuraturę antymafijną na początku lat 90-tych, a stojących za nim nim mafiozów skazano na wieloletni pobyt w więzieniu. Nim to nastąpiło, jak wynika z akt RHB polskiej spółki TELEGRAF założonej przez braci Kaczyńskich, DI.FRA.BI miało zainwestować w nią 1,63 miliona dolarów, co stanowi według siły nabywczej równowartość około 20 - 40 dzisiejszych milionów zł. Zaraz po tym Włosi zainwestowali w wysypisko śmieci na Górnym Śląsku, później zaczęto zwozić nad Wisłę także niebezpieczne odpady, a część z nich lądowała w szybach kopalnianych, pozakładowych stawach i dołach kopanych w poprzemysłowych nieużytkach. w kolejnych latach wielu gangsterów z klanu Casalesi ukrywało się w Polsce, w tym wielokrotni mordercy.

Od kilku lat Polska staje się Europejskim centrum nielegalnego składowania odpadów. Zarówno polskie grupy przestępcze, jak i spółki włoskie, niemieckie czy francuskie kontrolowane przez Kamorrę zwożą nad Wisłę rocznie setki tysięcy ton śmieci. W czasach rządów Platformy Obywatelskiej import ten osiągał wartość około 150 tys. ton rocznie, za rządów prawicy wzrósł trzykrotnie.

Schemat przestępstwa pozostaje prosty i w zasadzie niezmieniony od dziesiątek lat. Sprawcy oszustw ekologicznych pobierają pieniądze za zgodne z przepisami zutylizowanie odpadów, a następnie porzucają je na wynajętych na "słupów" działkach. Dzikie wysypiska na swój kosz zutylizować muszą ich właściciele lub gminy. Na małej działce o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych porzucić można odpady z zyskiem sięgającym kilkudziesięciu milionów zł.

W Pianurze pod Neapolem nienawidzą Kamorry, ponieważ składowanie tam milionów metrów sześciennych odpadów doprowadziły do kilkukrotnego wzrostu zapadalności na raka i największej śmiertelności w całych Włoszech. W Polsce przestępczość ekologiczna pozostaje nierozerwalnie związana z polityką. Np. fundację z jednym z polskich eko-gangsterów prowadził w trakcie kadencji pewien były poseł z sejmowej komisji ds. służb specjalnych (standardowo z tytułu pełnionej funkcji podlegający permanentnej kontroli ABW), a jeśli wierzyć aktom notarialnym, to słynna spółka SREBRNA zatrudniająca swego czasu ministra koordynatora służb specjalnych, prezydenta oraz szefów ABW i CBA, była finansowana przez należącą do Kamorry spółkę eko-mafii DI.FRA.BI. We Włoszech ujawnienie takiego powiązania oznacza nadzór prokuratury antymafijnej i faktyczne zamknięcie drogi kariery w polityce. Nad Wisłą wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego i tylko co jakiś czas media donoszą o kolejnym płonącym wysypisku, gdzie ogień niszczy bezpowrotnie dowody przestępstwa.

Kazimierz Turaliński